2 List św. Pawła do Tymoteusza- część I

Zakończyliśmy już studiowanie 2 Księgi Mojżeszowej. Teraz wkraczamy wraz z Tymoteuszem w rok 64 (między 64 a 67), kiedy to Paweł, będąc w więzieniu, pisze swój ostatni już list. Jego adresatem jest wspomniany już Tymoteusz, ale także każdy, kto wierzy w Jezusa i pragnie wzorować się na Bożym Słowie, a więc Kościół, my. Tymoteusz był młodym chrześcijaninem, którego wiara i bogobojność skłoniły Pawła do zabrania go ze sobą w podróż misyjną (Dzieje Apostolskie 16: 1-3). Pochodził on z rodziny, w której od małego był kształcony w dziedzinie Pisma. Wychowanie to sprawiło, że później z wielkim zapałem służył Bogu. O Tymoteuszu wiemy też, że poniósł męczeńską śmierć poprzez ukamienowanie. Znaczenie jego imienia: ‚Bojący się Boga’, właściwie odzwierciedla sposób jego życia i postępowania.

 

Przyjrzyjmy się po kolei przesłaniu Pawła.

 

-Rozdział 1, wersety 1-7:

Należy zaznaczy, iż ten list Pawła napisany został prawdopodobnie tuż przed jego śmiercią. W obliczu tej sytuacji, ze świadomością zbliżającego się w cudzysłowie końca (w cudzysłowie, bo tylko końca życia ziemskiego), Paweł rozpoczyna list zapewniając o nieustannych modlitwach o Tymoteusza. Apostoł Paweł jest osobą godną podziwu, ponieważ wciąż ma w pamięci wiele zborów, nawet te, w których nigdy nie był i wciąż wspiera je modlitwami, co pokazuje nam, jak bardzo zależy mu na innych wierzących. Odnosząc to do naszego życia- czy my modlimy się o innych nieustannie? Czy pamiętamy o braciach i siostrach w swoich codziennych modlitwach, czy tylko wtedy, gdy wiemy, że przechodzą przez ciężki okres? Oczywiście ta druga opcja nie jest czymś złym, jednak czy codzienna modlitwa o współbraci nie jest wyrazem naszej miłości i naszego zainteresowania nimi?

Myślę, że znaczącym fragmentem jest tutaj werset 7: „…nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości”, który ukazuje jak wspaniale wyposażył nas Bóg. Nasz Ojciec czyni nas silnymi, zdolnymi do świadczenia o Nim, do miłowania i wreszcie do umierania dla samego siebie. Pozostaje kwestia korzystania z tych ‚mocy’. Podczas naszych rozważań skupiliśmy się gównie na powściągliwości, a więc na umieraniu naszego ja. Mamy od Boga taką siłę, by każdego dnia przezwyciężać nasze pragnienia dokonania złych rzeczy, a więc popełnienia grzechu, jesteśmy zdolni do tego, by odrzucić to, czego chce nasze ciało, ponieważ wiemy, że to nie podobałoby się Stwórcy, jesteśmy zdolni powstrzymywać siebie samych. Jednak w praktyce nie jest to takie łatwe! Musimy więc pamiętać o tym, że mamy taką moc i praktykować korzystanie z niej. To samo tyczy się ducha miłości. Jesteśmy wyposażeni w moc kochania swych braci i swoich sióstr, mimo to nie przychodzi nam to łatwo. Można połączyć to z codzienną modlitwą o innych. Myślę, że moc miłości odnosi się także do niewierzących- ich także powinniśmy kochać i co za tym idzie, głosić im Ewangelię o Panu Jezusie.

 

 

-Rozdział 1, wersety 8-12:

Paweł daje nam przykład wspaniałej postawy: „…nie wstydzę się, gdyż wiem, komu zawierzyłem”– jaka pozytywna pewność siebie. Autor listu pomimo swej opisanej już złej sytuacji, nie martwi się, gdyż wie KOMU zawierzył. Zawierzył temu, który ma moc zachować i zabezpieczyć jego duszę aż do końca. A dzięki Jezusowi to my mamy zwycięstwo, nie śmierć, ponieważ On ją pokonał („który śmierć zniszczył”), czego zapowiedź możemy odnaleźć już w I Księdze Mojżeszowej, rozdział 3, werset 15.

Jak już wspomniałam wyżej, Bóg wyposażył nas we wszystko, czego trzeba, by móc odważnie świadczyć o Nim. W związku z tym nie powinniśmy się tego wstydzić, tak jak nie wstydził się Paweł. Spójrzmy na werset 9 i zapytajmy siebie, jak w obliczu tak wielkiej łaski możemy wstydzić się Boga i tego, co uczynił dla nas? Paweł zaznacza też, iż Tymoteusz nie powinien wstydzić się i jego- jako więźnia. Tak samo my, nie wstydźmy się tych, którzy są prześladowani z powodu swej wiary, przeciwnie- okazujmy im wsparcie. Zastanawiam się, jak my, jak ja cierpię dla ewangelii? Nawet jeśli jest to izolacja, odrzucenie ze strony świata, czego naprawdę nie ma jak porównać z fizycznym uwięzieniem bądź torturami, to chcę mieć w pamięci te oto słowa: „ cierp wespół ze mną dla ewangelii, WSPARTY MOCĄ BOGA”. Tak, Bóg daje nam też siłę, aby przetrzymać cierpienie z powodu Jego imienia.

Wersety 9 i 10 stanowią ‚pigułkę’ ewangelii: plan zbawienia istniał przed założeniem świata, życie wieczne mamy dzięki łasce okazanej w odkupicielskiej śmierci Chrystusa, a nie dzięki naszym uczynkom. On zbawił nas swoją mocą, a nie przez to, co jesteśmy w stanie zrobić własną mocą.

 

 

-Rozdział 1 wersety 13-18 i rozdział 2 wersety 1-7:

Na przykładzie wspomnianego przez Pawła Onezyfora, możemy uczyć się tego, jak wspierać tych prześladowanych oraz misjonarzy. Po pierwsze, Onezyfor nie wstydził się Pawła, po drugie, on dał coś z siebie, włożył pewien wysiłek w to, aby wesprzeć apostoła, „usilnie go szukał”, nie zniechęcał się i nie poddawał, był w tym wytrwały. Zastanawialiśmy się nad praktycznym aspektem tego przykładu dla nas. My także możemy okazywać wsparcie misjonarzom, chociażby przez tak proste rzeczy, jak udzielenie im gościny. To pokaże im naszą miłość do nich. Apostoł ukazuje nam też przykład negatywny- Fygelosa i Hermogenesa, oni odwrócili się od Pawła, opuścili go i zawiedli. Nie powinniśmy dawać misjonarzom/ prześladowanym odczuć samotności i zapomnienia.

Naszą powinnością jest także pobieranie nauk od bożych ludzi i przekazywanie tej wiedzy innym.

We fragmencie tym znajdujemy wspaniałe porównanie chrześcijanina do żołnierza. Otóż żołnierz ma pewne specyficzne cechy, które, dobrze by było, abyśmy i my mieli:

  • żołnierz walczy- walczmy każdego dnia dla naszego Boga,
  • żołnierz jest gotowy oddać za dowódcę swoje życie- nie przywiązujmy tak wielkiej wagi do doczesnego życia, bądźmy gotowi na oddanie Bogu czegoś, na zrezygnowanie dla Niego z pewnych rzeczy (dóbr, być może i osób itp.),
  • żołnierz jest w stanie wykonać nawet ten rozkaz, którego nie rozumie- czasem możemy nie rozumieć dlaczego Pan chce od nas ‚czegoś’, jednak mimo to wykonujmy Jego wolę.

Podsumowując- bądźmy dobrymi żołnierzami Chrystusa!

 

-Rozdział 2, wersety 8-14 i 15-19:

Fragment ten przysporzył nam nieco kłopotów.

Warto zauważyć, że Paweł troszczył się o stan duchowy ludzi wokół niego, co oczywiście i my powinniśmy robić. A z tym wiąże się gotowość poświęcenia pewnych rzeczy, aby ratować innych.

Bardzo ważne jest to, co zaleca nam autor listu w wersecie 8: „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych”, a więc istotne jest, by pamiętać o zbawieniu, o tym, czego Bóg dla nas dokonał. Zauważyliśmy przy tym, iż ważne jest, by każdy wierzący pamiętał o tych podstawowych doktrynach, ponieważ dopiero mając je możemy iść dalej. Gdy przyjmujemy zbawienie, w naszym życiu zostaje położony fundament, wtedy możemy dalej wzrastać. Werset 9 przekazuje nam jakże ważną i pokrzepiającą prawdę: Słowo Boże NIE jest związane! Pawła, misjonarzy, ewangelistów, nas można uwięzić, ale nigdy nikt nie będzie w stanie uwięzić Słowa Prawdy.

Problematyczne okazały się dla nas wersety od 11 do 13, cóż, nie wszystko możemy już teraz rozumieć :) Spróbuję przedstawić pokrótce do czego udało nam się dojść. Po pierwsze, słowa te skierowane są do wierzących i nie wynika z nich to, że zbawienie jest utracalne. Następnie, owo zaparcie się Jezusa przez nas prawdopodobnie oznacza życie w sposób nie taki, jaki On by chciał, a zaparcie się Jezusa wobec nas- to, że nie przyzna się On do naszego dzieła, uzna, że nie miał w nim udziału.

Przejdę teraz do kolejnej bardzo ważnej kwestii zawartej w tym fragmencie, mianowicie do sporu o słowa. Cóż oznacza ten slogan? Z pewnością nasze puste, bezwartościowe rozmowy, które nie wnoszą niczego pożytecznego, a wręcz przeciwnie mogą przynieść szkodę. Słowa, które wypowiadamy są pewnym rodzajem świadectwa. Jeśli niewierzący nie ‚usłyszą’ żadnej różnicy między nami a światem- jakie dajemy świadectwo? Jeśli wypowiadamy słowa niewłaściwe, gorszące innych- czy nie przywiedziemy ich do zguby? Czy będą mieli wtedy chęć poznać naszego Boga? Obawiam się, że odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi nie. Dbajmy więc o swój język, aby nie okazał się on przyczyną odrzucenia Jezusa przez innych. Przykre jest też to, że hipotetycznie (!) może zdarzyć się, że będziemy potrafili rozmawiać o tych błahych sprawach, a gdy przyjdzie nam powiedzieć coś o Bogu ‚zapomnimy języka w buzi’. Zastanówmy się, ile czasu poświęcamy na „pospolitą, pustą mowę”, zastanówmy się nad tym, co wypowiadamy, gdyż konsekwencje tego mogą być naprawdę złe i dla nas samych, mianowicie wprowadza nas to w bezbożność. Jak? Chociażby tak, że spierając się o słowa często chcemy postawić na swoim, a więc mamy tu pychę, arogancję, własne ambicje, bywa nawet, że podniesiony głos- nic z tego nie jest dobrym świadectwem. Analogicznie możemy odnieść to do sposobu spędzania przez nas czasu- czy przynosi to pożytek, czy też zgorszenie. Pamiętajmy, że są ludzie, którzy patrzą na nas jako na swój wzór i bądźmy dla nich dobrym przykładem, nie zniechęcajmy ich.

Jednak spór o słowa oznacza też coś innego, coś co bardzo przemówiło do mnie osobiście. Chodzi o spieranie się o ‚pomniejsze’ doktryny, o kwestie niefundamentalne. Powstają wówczas różne zbory, o różnych nazwach, a różniące się bardzo niewiele, ale jednak. Niestety nie jest to zbyt dobrym świadectwem dla świata i Pan Bóg na tym cierpi. Przecież w Chrystusie jedno jesteśmy.

A teraz patrząc na werset 19, zdaje mi się, iż Bóg to wszystko przewidział. Mimo tego, że ludzie się spierają, Jego fundament twardo stoi. Bez względu na to, co kto mówi, On wykona swój plan.

 

-Rozdział 2, wersety 20-26:

Bóg chce byśmy byli naczyniami złotymi i srebrnymi, chce nas wykorzystywać do swoich celów. Czy pozwalamy Mu na to? Czym żyjemy? Jeśli żyjemy młodzieńczymi pożądliwościami, ciężko Mu będzie wykorzystać nas do swoich celów.

W końcówce rozdziału drugiego odnajduję praktyczne zalecenia i to odnoszące się do wielu płaszczyzn: jakim być w stosunku do Boga, do wierzących oraz do niewierzących. Mamy tu wymienionych kilka cech, które powinny nas charakteryzować, a więc sprawiedliwość, miłość, uprzejmość, cierpliwość. Nie wbijajmy się w pychę i w dumę, nie poświęcajmy czasu na bezsensowne rzeczy, uważajmy na swój język, nie spierajmy się, lecz dążmy raczej do pokoju z innymi wierzącymi, a będziemy naczyniami użytymi przez Boga do Jego celów.

 

CDN.

 

You may also like...