2 List św. Pawła do Tymoteusza- część II

Nadszedł czas na drugą część naszych rozważań 2. Listu Pawła do Tymoteusza. Tym razem zajęliśmy się końcówką tego listu, a mianowicie 3. i 4. rozdziałem. Mimo, że fragmenty nie są zbyt obszerne, Bóg pokazał nam mnóstwo cennych rzeczy, jakie możemy wyciągnąć do swojego życia.

ROZDZIAŁ 3

 Paweł rozpoczyna nawiązaniem do ostatecznych czasów, jakie nastaną. Pamiętajmy jednak, że nie jest to wymyślona przez niego wizja, gdyż to Bóg przemawia przez słowa Pawła i chce pokazać nam jak zmieni się istota chrześcijaństwa i pobożności. Zmiany te nie rysują się niestety optymistycznie, dlatego mowa jest tu o trudnych czasach, w których chrześcijaństwo zamiast się rozwijać, zupełnie traci swoją wartość dla niektórych ludzi.

Paweł w wersetach 2-5 wymienia kilkanaście cech, jakimi odznaczają się ludzie przybierający postawę pobożności, niestety tej fałszywej. Co jednak oznacza fałszywa pobożność i czy możemy spotkać ją już dziś? Czasem trudno nam na pierwszy rzut oka odróżnić człowieka prawdziwie pobożnego od tego, który jest pobożnym tylko z pozoru. My ludzie patrzymy bowiem na to, co zewnętrzne: widzimy kogoś, kto chodzi do kościoła, czyta Boże Słowo lub się modli. Nie zawsze jednak zewnętrzne czyny mają odzwierciedlenie w naszym wnętrzu, a dokładniej w naszym sercu. Bóg jednak widzi nasze serca i jako jedyny zawsze wie, kto służy Mu naprawdę. Zewnętrzną pobożność można więc podrobić, nie jest to nawet takie trudne, przed ludźmi można udawać zmiany, pokazywać się jako „wspaniały” Boży sługa, ale bez prawdziwej zmiany serca nie ma to przed Bogiem żadnego znaczenia, a tego podrobić się już nie da! Jeśli Bóg nie zamieszka w naszym wnętrzu i nie pozwolimy, aby to On nas kształtował, to nasza udawana pobożność nie ma żadnej MOCY! („…przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy.” 2 Tym. 3:5) Co pomoże ludziom, że czytają Biblię lub wypełniają wiele religijnych rytuałów, skoro nie ma to odzwierciedlenia w ich życiu. Nie przynosi to zupełnie nic, ciągle stoją w miejscu, a ich wiara jest tak naprawdę martwa, bo bardziej miłują rozkosze i przyjemności tego świata niż Boga. Najgorsze jest to, że takich ludzi możemy widzieć wśród nas już dziś, nie zawsze poznajemy od razu, jacy są naprawdę, ale fałszywa pobożność nie jest czymś trwałym i prędzej czy później prawdziwy zamysł ludzkiego serca wychodzi na jaw. Możemy o tym czytać w wersecie 9: „Ale daleko nie zajdą, albowiem ich głupota uwidoczni się wobec wszystkich,…”.  Pierwsza część trzeciego rozdziału jest też ostrzeżeniem, jakie Paweł przekazuje wierzącym. Boże dzieci powinny wystrzegać się takich fałszywie pobożnych ludzi, bo jak czytamy w wersecie 6, potrafią jak faryzeusze robić wiele rzeczy dla własnego niegodziwego zysku i wykorzystywać szczególnie tych słabszych w wierze. Tak wykorzystywane były wówczas kobiety, „które zawsze się uczą, a nigdy do poznania prawdy dojść nie mogą.” (werset 7) Również z ich postawy płynie dla nas lekcja: jako wierzący nie możemy stać w miejscu, samo poznawanie Bożych prawd nie wystarcza, my musimy stosować tą naukę w praktyce. Trzeba ciągle zmieniać się na Boże podobieństwo, czerpać także nauki z naszego życia i nie powtarzać tych samych błędów. Interesujący przykład fałszywej pobożności widzimy w 8 wersecie, mowa tam o Jannesie i Jambresie, którzy przeciwstawili się Mojżeszowi. Jest to odwołanie do II Księgi Mojżeszowej, którą niedawno rozważaliśmy. Ci dwaj mężczyźni to magicy faraona, którzy do czasu byli w stanie udawać moc podobną do tej, jaką otrzymywał od Boga Mojżesz. Tak naprawdę jednak przeciwstawiali się prawdzie i nie przeszli próby wiary – tak stanie się z każdym fałszywie pobożnym!

3. rozdział przedstawia nam jednak nie tylko podrabianych pobożnych, których mamy unikać. W wersetach 10-17 mowa jest o dwóch Bożych mężach, z których powinniśmy brać przykład. Dokładniej są to nadawca i adresat tego listu, czyli Paweł i Tymoteusz.

Paweł to człowiek głębokiej wiary i w przeciwieństwie do fałszywie pobożnych kieruje się prawdziwą nauką, co pokazuje się w jego czynach i cechach, takich jak wyrozumiałość, cierpliwość czy miłość. Dzięki temu mógł stać się przykładem dla Tymoteusza – młodszego brata w wierze. Tutaj nasuwa się pytanie czy my jako chrześcijanie również możemy określić się jako osoby, z których można czerpać właściwe wzorce? Jeśli nasza wiara jest prawdziwa, to nasze życie powinno być zgodne z tym, co wyznajemy, nie tylko wśród ludzi, ale zwłaszcza wtedy, gdy nikt nie widzi naszego postępowania. Przemyślmy więc czy tak jak Paweł nie musimy niczego się wstydzić.

Tymoteusz poszedł za dobrą nauką Pawła i prawdziwą wiarą. Nie przestraszyły go nawet prześladowania, jakie znosił jego towarzysz. Werset 12 mówi nawet dobitniej na temat ucisków, jakie muszą znosić wierzący:

„Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą.”

Brzmi to być może przerażająco, jednak czy prześladowanie w życiu wierzącego to rzeczywiście coś strasznego? Nie! Wręcz przeciwnie, prześladowanie w różnej, czasem lekkiej postaci powinno być obecne w życiu każdego z nas. Nie mam tu na myśli strasznych tortur i szykan, jakie znoszą nasi bracia w wielu innych krajach. Mówię raczej o „brataniu” się z tym światem. Gdy świat traktuje nas, wierzących jak swoich, coś chyba jest nie tak. Gdy jesteśmy natomiast odrzucani, nie mamy czasem nawet tematów do rozmów z naszymi niewierzącymi znajomymi lub czujemy się wśród nich źle jest to dobry znak, który pokazuje, że różnimy się od nich w pozytywny sposób. Nie martwmy się więc, gdy czujemy się dziwnie lub samotnie wśród otaczających nas ludzi! Może to zaskakujące dla niektórych, ale powinniśmy się cieszyć i raczej chlubić z takiego odrzucenia. Nawet w takich sytuacjach nie jesteśmy bowiem sami, bo nasz Pan zawsze jest przy nas! I tak jak Pawła może wyratować nawet z największych prześladowań czy ucisków.

Wiadomo jednak, że życie chrześcijanina nie zawsze jest łatwe, zwłaszcza gdy wokoło są ludzie ciągnący nas do złego (werset 13). Paweł również zdawał sobie z tego sprawę, zostawił więc zarówno dla Tymoteusza jak i dla nas Boże wskazówki, które mogą chronić nasze duchowe życie i rozwój w wierze. Podstawową rzeczą jest WYTRWAŁOŚĆ: „Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś…” (werset 14). Co jednak oznaczają te słowa w praktyce? Przede wszystkim musimy twardo stać przy swoje wierze i być pewni tego, w co wierzymy. Nie mamy więc patrzyć na ludzi wokoło i być jak chorągiewka na wietrze, która ulega wpływom.  My powinniśmy jak Tymoteusz i Paweł iść zawsze swoją własną obraną drogą. Nie narzekać na ten świat, ale dążyć naprzód i patrzyć na to, co naprawdę ważne, na cel jaki mamy w górze! Bóg obdarował nas czymś wspaniałym, co pomaga nam w tej życiowej wędrówce – swoim Słowem, czyli Biblią, która może obdarzyć mądrością jak mówi 15 werset. W Bożym Słowie możemy przeglądać się jak w lustrze i odnajdywać mankamenty, które jeszcze powinniśmy zmienić. Do czego jednak potrzebne są te zmiany? Odpowiedź znajdziemy w wersecie 17: „Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dzieła przygotowany”. Jeśli chcesz służyć Bogu i być zawsze gotowym do zadań, jakie Pan będzie przed Tobą stawiał, czytaj Jego słowo i wykorzystuj w praktyce. Zachęcam – korzystaj, szanuj i dziękuj Bogu, że masz Biblię, bo nie jest to zwykła książka.

 

RODZIAŁ 4

To już zakończenie listu Pawła do Tymoteusza. Zakładając, że to ostatni list, jaki napisał w swoim życiu przed czekającą go śmiercią, pewnie myślimy, że będzie to po prostu bardzo smutne pożegnanie. Czytamy jednak zupełnie co innego. Paweł nawet w ostatnich chwilach nie skupia się na sobie, martwi się o swojego przyjaciela Tymoteusza i stara się ciągle go wzmacniać i pomagać mu. Nawiązuje znowu do czasów jakie nastaną, w których będą pojawiać się fałszywe nauki. Autor listu przestrzega, aby wtedy z całych sił trzymać się prawdy, którą żyjemy i nie odwracać się ku „baśniom”. Powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, jakich nauk słuchamy i nie ulegać nawet w drobnych rzeczach, bo może się okazać, że krok po kroku ostatecznie oddalimy się od Bożej prawdy. Ważne jest także, aby nie być biernym w naszej służbie. Zalecenie, jakie Tymoteusz otrzymał w 2. wersecie, powinno być obecne także w życiu wierzących dziś:

„Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem.”

 Z całych sił mamy więc głosić ewangelię w każdej sytuacji i wypełniać swoją służbę tak rzetelnie jak Paweł, do ostatnich chwil. Skąd wiem, że apostoł Paweł wiernie i dobrze służył Bogu? Pokazują to wersety 6 i 7: Paweł doskonale wie, że zbliża się czas jego śmierci i myślicie, że jest tym załamany, że chciałby zmienić coś, naprawić lub cofnąć czas, aby zrobić coś inaczej, lepiej? On u kresu swego życia mówi:

„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem.”

Istotne jest w tych słowach porównanie życia chrześcijanina do boju i biegu. I tak właśnie powinniśmy żyć, wiernie walczyć w Bożej armii i ciągle biec do przodu! Nie możemy stać w miejscu, my musimy się rozwijać, ciągle poznawać Boga, Jego Słowo, ciągle się uczyć i zmieniać na Boże podobieństwo. Samo przyjście do Boga i wyznanie Mu swoich grzechów to tak naprawdę zapisanie się do biegu, stajemy wtedy na starcie, robimy pierwszy krok, ale jak będziemy biec i jak zakończymy zależy tylko od nas. Potrzebujemy więc ciągle duchowego rozwoju, musimy iść naprzód, ale oczywiście nie zapominać też o dawnym życiu i wyciągać wnioski z tego, co robiliśmy źle. Bóg ciągle nas uczy, pokazuje nam tak wiele rzeczy, musimy chcieć je tylko dostrzec i zmienić, jeśli są niewłaściwe. Paweł miał w sobie zupełny pokój na myśl o rozstaniu z tym światem, wiedział, że Jego dom jest tak naprawdę gdzie indziej. Czy patrząc na jego postawę zastanawiamy się, co my czulibyśmy w jego sytuacji? Czy ja i ty moglibyśmy powiedzieć tak samo jak Paweł, że dokonaliśmy tego biegu, do którego przystąpiliśmy? Z przykrością stwierdzę, że ja miałabym problem, aby powiedzieć tak o sobie, ale właśnie dlatego czytamy Biblię, aby motywowała nas do zmian i pokazywała jak mamy żyć. Słowa Pawła to dla mnie ogromna zachęta, która skłania też do wielu refleksji, bo każdy z nas kiedyś będzie musiał odejść, dlatego już teraz musimy żyć tak i wiernie służyć Panu, aby niczego nie żałować w tej ostatniej chwili i móc powtórzyć za Pawłem że czeka nas wieniec sprawiedliwości, który Bóg obiecał, tym którzy umiłowali Jego przyjście.

Końcowe wersety pokazują jak wiele apostoł chciałby jeszcze powiedzieć, jednak nie ma już na to czasu, jego życie się kończy, a on nadal pisze o Bogu, chce każdą chwilę wykorzystać dla Niego, co udowadnia, że całe jego życie opierało się na Bożym fundamencie. Nawet teraz, gdy jego odejście ze świata jest tak blisko, nie jest mu łatwo. Tak wielu bliskich towarzyszy go opuściło, przed jednym z nich ostrzega nawet Tymoteusza. W ostatnich chwilach jest coraz bardziej osamotniony, jednak mimo, że ma problemy, wie, że nie musi się smucić.

Zawsze w ciężkich chwilach budowała go myśl, że Pan jest przy nim i zachowa go do swojego Królestwa. Tak samo myśli teraz, przed śmiercią, spotkanie z Bogiem to dla niego największe pocieszenie.

Jak wygląda Twój bieg w stronę Bożego Królestwa?

Jeśli dopiero zastanawiasz się czy do niego dołączyć, to wierz mi: nigdy tego nie pożałujesz! Pozwól Bogu prawdziwie zmienić swoje serce, a On przez swoje Słowo pomoże Ci bojować dobry bój. I pamiętaj, że przed Bogiem nie da się niczego udawać…

 

„Albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce.” 1 Samuela 16:7

 

 

 

 

 

 

 

You may also like...