Cichy Czas – II Ks. Mojżeszowa 3

W poprzednim tygodniu nasze rozważania objęły rozdz. 4-8. Głównymi aspektami przedstawionymi w nich były: powrót Mojżesza do Egiptu, pierwsza konfrontacja Mojżesza i Aarona z faraonem, jak również zła sytuacja Izraela w Egipcie oraz Boże obietnice dotyczące wyzwolenia Narodu Wybranego. Nasze rozważania zakończyliśmy na dwóch plagach: zamianą wody w Nilu w krew oraz plagą żab.
W tym tygodniu kontynuujemy rozmyślania nad rozdz. 8-10 oraz początkiem 11 rozdziału. Mamy w nich do czynienia z kolejnymi plagami egipskimi: plagą komarów, plagą much, plagą wyginięcia bydła, plagą wrzodów, plagą gradu, plagą szarańczy oraz plagą ciemności. Natomiast na początku rozdziału 11 Pan Bóg zapowiedział śmierć wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej, która miała wkrótce nastąpić. Ale po kolei.
W rozdziale 8 naszą uwagę zwróciły wersety 18 i 19, kiedy to czarownicy egipscy próbowali sprowadzić czarami komary, lecz im się to nie udało. Pamiętamy, że poprzednie dwie plagi (żab i wody zamienionej w krew) udało im się podrobić. Tu natomiast widzimy, że było to dla nich niemożliwością, co więcej, czarownicy stwierdzili, że jest to działanie Boga. Faraon pozostał jednak głuchy na ich słowa. Ciekawy jest również werset 22, w którym ukazana jest Boża moc, Jego wyższość nad szatanem. Pan Bóg wyróżnił ziemię Goszen, w której przebywał Jego lud i była to taka „bezpieczna strefa” dla Izraela, osłonięta przed plagami. Niezwykłe jest to, że było to jedyne miejsce, gdzie nie spadła ANI JEDNA KULKA GRADU! (9;13-35) Musiało to wyglądać naprawdę niesamowicie… Ziemia egipska uległa dużym zniszczeniom, a w ziemi Goszen nie było ŻADNYCH zniszczeń. Możemy to przyrównać do tego, co stanie się Dziećmi Bożymi oraz z niewierzącymi ludźmi. Gdy przyjdzie czas Bożego Sądu, On nas wyratuje, natomiast Ci, którzy nie oddali Mu swojego życia, nie zdołają uciec przed Jego ręką i wtedy dopiero w straszny sposób ujrzą Jego wszechmoc.
Pewnie nie raz zastanawialiście się, czemu Pan Bóg w ogóle zsyłał te plagi i dlaczego zatwardził serce faraona? Sama miałam z tym problem i długo nie mogłam tego zrozumieć. Przecież gdyby Pan Bóg chciał to obyłoby się bez tego wszystkiego… A jednak całkiem prostą i bezpośrednią odpowiedź znajdujemy już w wersetach 14-16 rozdziału 9. Pan Bóg uczynił to wszystko, aby ukazać swoją moc i to, że nie ma nikogo, kto mógłby Jemu dorównać; przecież gdyby tylko chciał, to mógłby w jednej chwili zmieść faraona i wszystkich jego ludzi z powierzchni ziemi, jednak tego nie robi. Dawał im cierpliwie nowe ostrzeżenia i pokazywał ogromną skalę swej mocy, aby przez to, Jego Imię było rozgłaszane na całej ziemi. Faraon mimo tego nadal nie zauważał ogromu Boga i myślał, że to on ma władzę i może wszystko. (wers.17 „A ty wciąż jeszcze wynosisz się ponad lud mój, nie chcąc go wypuścić.”). W tym fragmencie wyraźnie widać również to, że Pan Bóg ma ogromną cierpliwość dla bezbożnych. Nie karze ich natychmiast, ale daje im czas, by się upamiętali, zawrócili ze swych dróg. Daje im czas na ukorzenie się przed Nim. Można powiedzieć, że przypomina o sobie (plagi wyrządzały wiele szkód, ale raczej nie odbierały życia Egipcjanom; dawały do zrozumienia, że Bóg istnieje i że należy Mu się chwała i bojaźń). Musimy jednak pamiętać, że ten czas kiedyś minie. Tutaj Pan jeszcze ostatni raz ostrzegł faraona. I tak jest w życiu bezbożnika – Pan Bóg daje czas, ukazuje się w jego życiu na różne sposoby, ale w końcu jest już za późno. W końcu cierpliwość Pana mówi DOŚĆ. Tak samo z czasem łaski. Kiedyś się skończy.
Cuda w postaci zsyłanych na Egipt plag miały wpływ nie tylko na faraona i Egipcjan, ale również na Izraela – Boży lud, by jeszcze bardziej mogli docenić wielkość Boga i opowiadać o niej następnym pokoleniom (10; 1-2). My też, na co dzień jesteśmy świadkami Bożego działania w wielu różnych, życiowych sytuacjach. Nie powinniśmy ich traktować, jako coś oczywistego lub jako zbiegi okoliczności, lecz dostrzegać w nich działanie Pana, „Bożą rękę” i uwielbiać Go, bo On jest tego godzien.
Kolejną ciekawą rzeczą jest to, że mimo tego, iż Pan Bóg wiedział o tym, że faraon się odwróci i zmieni zdanie, to jednak zgodził się spełnić jego prośbę i usunąć grad (albo wcześniej muchy). Często w naszym życiu jest tak, że gdy przychodzi jakaś „plaga”, problem, choroba, cierpienie to zwracamy się do Boga i oczekujemy Jego miłosierdzia, a gdy Pan już nas wybawi, to wtedy się od Niego odwracamy i dalej robimy swoje, zapominamy o Jego łasce i miłości. Niesamowite jest to, że Jego miłosierdzie i cierpliwość do nas jest tak ogromna, że mimo tego, iż się od Niego cały czas odwracamy to On zawsze się do nas przyznaje i nigdy nie zamyka swoich oczu na naszą krzywdę. Gdziekolwiek nie jesteśmy, w jak złej sytuacji się nie znajdujemy, to On jest z nami, widzi nasze łzy, słyszy nasz krzyk i naszą modlitwę.
Tym, co zwróciło również naszą uwagę w tych rozdziałach jest również to, że faraon w pewien sposób próbował targować się z Panem Bogiem. Teoretycznie chciał wypuścić Lud Boży, ale tylko na własnych warunkach (8;25-28,10;8-10). Próbował negocjować z Bogiem. Często w naszym życiu jest podobnie. Na przykład: błagamy Boga o pomoc, składamy wiele obietnic (często bez pokrycia), że kiedy Bóg spełni nasze prośby, to wtedy zrobimy dla Niego to czy tamto. Smutne jest natomiast to, że czasem zapominamy Mu nawet podziękować za Jego łaski i powracamy do wcześniejszych nawyków, przyzwyczajeń itp. Pan Bóg nie potrzebuje naszych obietnic bez pokrycia. Pragnie On, byśmy poświęcali mu wszystko, co robimy, szli z Nim przez całe życie, bez względu na okoliczności, a nie zwracali się do Niego tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujemy. Pamiętajmy o tym.
W rozdz. 9 faraon w końcu przyznał, że jest grzesznikiem (w. 27), jak się potem jednak okazało, to nie było to do końca szczere i prawdziwe. Możliwe, że miał już po prostu dosyć tych zniszczeń i chciał żeby to się już skończyło. Pan Bóg wiedział jednak, że nie wypływało to z serca. „Lecz co do ciebie i sług twoich, wiem, że jeszcze nie boicie się Pana, Boga” (w. 30). Faraon być może przyznał, że Bóg może zdziałać wielkie rzeczy, ale wciąż nie było u niego BOJAŹNI PRZED BOGIEM. Wszystko zaczyna się od bojaźni, nie można się prawdziwie pojednać z Bogiem, nie bojąc się Go i nie mając do Niego szacunku. Nasuwa się tutaj przysłowie „Jak trwoga to do Boga”. Mając już dość, faraon przyznał się do błędu i zadeklarował nawet wypuszczenie ludu izraelskiego. Lecz w chwili, kiedy plaga ustała, to znowu był taki jak wcześniej. Właściwie nie pojął, kim jest Bóg. Nie zmieniło to postawy jego serca ani nastawienia względem Boga. Tak naprawdę samo przyznanie się do winy niewiele zmienia…
W 10 rozdziale czytamy, że nawet słudzy faraona mieli już dosyć wszystkich nieszczęść, które spadały na Egipt i prosili faraona, by wypuścił Izraela. Mieli świadomość tego, że ich kraj ginie pustoszony przez plagi, natomiast faraon pozostawał jakby głuchy i ślepy na to, co się wokół niego dzieje. Jego duma, wysoka pozycja w państwie i niechęć ukorzenia się przed Bogiem, kimś, kto był od niego o wiele potężniejszy, przesłoniły mu widok do tego stopnia, że zapomniał o oczywistej rzeczy: jako faraon miał przecież dbać o swój lud. Ale on znów słysząc, że ma wypuścić całego Izraela – zaciął się. Możliwe, iż skupił się na tym, że np. straci tanią siłę roboczą, którą był dla niego Izrael.
Odnosząc do nas – powinniśmy patrzeć, czy broniąc swoich racji, nie ranimy innych. Nie bądźmy egoistami. Zwracajmy uwagę na to, czy poprzez nasz upór nie ranimy drugiej osoby, czy nie wyrządzamy jej krzywdy. Przecież jest wiele rzeczy dla nas korzystnych, które są niekoniecznie dobre dla drugiej osoby. Spróbujmy przyjąć inny punkt widzenia. Gdy decydujemy się na coś, postarajmy się wyobrazić sobie, co by zrobiła ta druga osoba, jak by się czuła, gdybyśmy podjęli takie a nie inne kroki.
Na początku rozdz. 11 Pan Bóg zapowiedział śmierć wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej. Była to chyba najstraszniejsza i najbardziej bolesna plaga dla Egipcjan, gdyż przyniosła śmierć i żałobę. Pan nie przestał troszczyć się Izraelitów i jak potem będziemy czytać, każda rodzina, której drzwi pomazane były krwią baranka została ocalona. Niezwykłą rzeczą jest to, że była to tak jakby zapowiedź tego, co miało nastąpić później. 2000 lat temu Pan Jezus przyszedł na tę ziemię, by nas odkupić swą krwią… Jest to najpiękniejsza ofiara, jaką możemy sobie wyobrazić. Ukazuje nieograniczoną, wielką miłość Pana Boga do nas. Nie zapominajmy więc o tym jak wspaniale jesteśmy obdarowani.

You may also like...