Ewangelia św. Jana 12- 14:14

Rozdział 12 rozpoczyna się od powrotu Pana Jezusa do Betanii, do rodziny Łazarza, który został wskrzeszony z martwych, co pokazuje jak bardzo Jezus kochał i troszczył się o to rodzeństwo. Jesteśmy tu świadkami pewnego wydarzenia, mianowicie jedna z sióstr, Maria, namaszcza nogi Jezusa cennym olejkiem. Cennym, bo naprawdę wiele wartym w sensie ekonomicznym. Pokazuje nam to miłość kobiety, ponieważ oddała ona Bogu to, co cenne oraz uniżyła się, okazała pokorę. Odnosząc to do naszego życia, możemy zadać sobie pytanie czy i my dajemy coś naszemu Bogu, czy poświęcamy to, co mamy najcenniejszego? Przy tym warto zwrócić uwagę na intencje. Obok Marii widzimy Judasza Iskariotę, który wolałby raczej, aby drogocenny kosmetyk został sprzedany, a uzyskane fundusze przekazane ubogim. Cel bardzo szczytny, jednak Judasza wcale to nie interesowało. Kierował się on chciwością i w rzeczywistości był złodziejem, hipokrytą. Zbadajmy więc intencje naszych uczynków. Najważniejsze jest czynienie ich z ochotnego serca, dla Boga, a nie na pokaz.

Wersety 9-11 pokazują, jakim świadectwem dla innych stał się Łazarz oraz jak zdesperowani byli faryzeusze. Chcieli bowiem zabić Łazarza, ponieważ z jego powodu ludzie zwracali się ku Jezusowi. Może to być pewien przykład dla nas, my także zostaliśmy „wskrzeszeni”, a naszą powinnością jest mówić o tym innym, świadczyć o Bogu.

Słynny wjazd Jezusa na osiołku do Jerozolimy ukazuje nam niestety smutną prawdę. Ludzie, którzy teraz chwalili i cieszyli się z Jego powodu, następnie i to wcale nie po długim czasie, chcą Jego śmierci.

Wersety 20-26 pokazują, iż Jezus był świadomy woli Bożej dla swojego życia, wiedział, jakie jest Jego zadanie i chciał je wypełnić. Znał swój cel i był gotowy go wykonać, mimo strachu, jaki odczuwał. Widzimy więc, że nie kierował się On emocjami. Fragment ten zapewnia nas także o wyższości życia niebieskiego nad tym ziemskim. Nie należy przywiązywać większej wagi do spraw przyziemnych, doczesnych niż do tych związanych z wiecznością. Bóg wynagradza służbę Mu, a chwała Boża jest cenniejsza niż ta ludzka. Powinniśmy więc czynić to, co się Jemu podoba, a nie starać się przypodobać innym ludziom.

Pod koniec rozdziału 12 Jezus jeszcze raz przypomina i mówi o sobie jako o ratunku. Zbliża się czas Jego ukrzyżowania, chce więc przekazać tę prawdę jak największej ilości osób, aby mogły one uwierzyć i dostąpić ratunku.

Rozdział 13 rozpoczyna równie znana historia, jaką jest umycie nóg uczniom przez ich Mistrza- Pana Jezusa. Jest to dowód miłości, ale też wspaniały przykład dla nas, abyśmy sobie nawzajem usługiwali oraz abyśmy charakteryzowali się pokorą. Werset 3 pokazuje nam potęgę i wielkość Jezusa, był On Synem Boga, lecz mimo tego uniżył się. Okazał wielką miłość i pokorę umywając nogi tych, o których wiedział, że w jakiś sposób Go zranią: Piotra, który się Go zaparł i Judasza, który Go wydał. Bardzo ciekawy jest werset 10, który mówi, że jako ludzie wierzący jesteśmy już zbawieni, nie potrzebujemy więc ‚umycia’ całego ciała, jednak każdego dnia zabrudzamy nasze życia poprzez grzech, tak jak brudzimy stopy chodząc po ziemi, dlatego też musimy je obmywać, a wiemy, że dzięki ofierze Pana Jezusa i Jego krwi jest to możliwe, a zapewnia nas o tym werset pochodzący z I Listu św. Jana, rozdział 1, werset 9: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.”

Cofając się do wersetu 7, możemy zauważyć odpowiedź na pewne często nurtujące nas pytanie, mianowicie „Dlaczego?”. Bywa tak, że zastanawiamy się, dlaczego coś się dzieje w naszym życiu, dlaczego Bóg coś robi, ale nie znajdujemy odpowiedzi, a przynajmniej nie natychmiastową. Jednak często jest też tak, że po czasie, być może bardzo długim, dostajemy odpowiedź, dochodzimy do zrozumienia poprzednich wydarzeń z naszego życia i ich celu.

Werset 20 poucza nas, że powinniśmy szanować tych, którzy pełnią służbę dla Boga, tych, których On posłał. Ewangelia Jana przedstawia nam postać Judasza, możemy zobaczyć to, że udawał on osobę wierzącą i robił to naprawdę dobrze- wersety 21- 29 pokazują, że pozostali uczniowie nie zdawali sobie sprawy, że Jezus mówi o Judaszu jako o tym, który Go wyda. Wybiegając nieco w przód, warto zaznaczyć, że śmierć oraz zmartwychwstanie Pana Jezusa zbiegają się ze Świętem Paschy, co daje pewną analogię- tak, jak Żydzi zostali uratowani dzięki krwi baranka, tak teraz możemy mieć ratunek dzięki krwi Syna Bożego.

Kolejny fragment, a więc wersety od 34 do 37, mówią nam o miłości, a konkretniej o nakazie Pana Jezusa „abyśmy się wzajemnie miłowali”. Widzimy, że miłość jest fundamentem, to ona jest oznaką podążania za Bogiem i powinna nas charakteryzować, być wyznacznikiem chrześcijaństwa. Warto zwrócić uwagę na to, że nakazy i zakazy opierały się, czy też wynikały właśnie z miłości bliźniego, jak chociażby „Nie zabijaj”, a więc szanuj życie swego bliźniego, co jest oznaką miłości do niego. Przy fragmencie tym odwołaliśmy się także do słynnego Hymnu o miłości, zawartego w Liście św. Pawła do Koryntian, rozdz. 13, który wskazuje nam po pierwsze na to, jaka jest prawdziwa miłość, a po drugie, że to ona jest najważniejsza i dobre uczynki nie pobudzone tym uczuciem, są pozbawione sensu. Dzięki miłości możemy poznać prawdziwych uczniów.

Z pewnością jesteśmy ludźmi niecierpliwymi, czy też nie lubiącymi odmowy. Jednak jak wskazują wersety 33 i 36, zdarza się, że Bóg mówi nam ‚nie’, a my modląc się, powinniśmy być gotowi i na taką odpowiedź, przyjmować ją i podporządkować się woli Bożej dla nas, takiej, jaka ona jest. Werset 37 może być dla nas pewną lekcją, by nie składać obietnic bez zdawania sobie sprawy z tego, że niosą one za sobą pewne konsekwencje. Często obiecujemy coś po prostu w emocjach, mimo że nie jesteśmy w stanie tego wypełnić. Nie bądźmy więc prędcy do mówienia. Sam Jezus nie kierował się emocjami, lecz wolą Bożą dla Niego.

W rozdziale 14 Pan Jezus po raz kolejny podkreśla, że jest On jedyną drogą do Boga Ojca. Mówiąc, że „idzie przygotować nam miejsce”, daje nam nadzieje i cel, do którego możemy zmierzać. Po raz kolejny jest także mowa o jedności Jezusa z Ojcem, poznając Syna, poznajemy Ojca, tak więc poprzez zgłębianie ewangelii, które opisują życie naszego Zbawiciela, możemy także poznawać Boga oraz dostrzegać Jego obecność i działanie w naszym codziennym życiu. Jak wspaniałym jest nasz Ojciec, pokazuje werset 1 rozdziału 14, mówi On do nas: „Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!”. Słowa te dodają otuchy oraz pokazują, że nasza wiara jest naszą siłą, to dzięki niej nie musimy się lękać.

Wielu ludzi poszukuje prawdy, zastanawia się, co takiego można uznać za prawdziwe, na czym można się opierać. Mają oni swoje przekonania, poglądy odnośnie tego, jednak my odpowiedź znajdujemy w wersecie 6- to Pan Jezus jest prawdą. Tak więc opierajmy się na Nim i uczyńmy Go, nie innych ludzi czy ich opinie, swoim autorytetem rozsądzającym o tym, co właściwe i niewłaściwe.

Ten sam werset mówi, że to Pan Jezus jest jedyną drogą do Boga i nie ma innego sposobu, a tymczasem ludzie, nawet ci, którzy znają treść Biblii, stosują inne rozwiązania, czyli poszukują innych dróg, jednak one nie doprowadzą do Ojca.

Na zakończenie napiszę o czymś bardzo ważnym, czymś, co z pewnością zajmuje sporą część naszych modlitw. Chodzi o prośby. Spoglądając na werset 13, widzimy pewną obietnicę daną przez Jezusa: „…o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię…”. Każdy z nas ma wiele próśb i to dobrze, że zwracamy się z nimi do Boga, jednak powinniśmy przyjrzeć się motywacjom oraz skutkom naszych próśb. Czy pragniemy jedynie korzyści dla siebie? Czy też chcemy przynieść chwałę Bogu? Rozsądźmy sami w naszych sercach :)

You may also like...