Ewangelia św. Jana 17-19:22

Kolejny fragment naszych rozważań to nadal Ewangelia Jana 17-19:22. Fragment ten ukazuje co działo się już przed samym ukrzyżowaniem Pana Jezusa oraz jak właściwie do niego doszło.

ROZDZIAŁ 17

Pan Jezus wie, że nadeszła godzina Jego pożegnania z życiem na Ziemi, przekazuje więc swoim uczniom ostatnie zalecenia, ale zwraca się również w modlitwie do swego Ojca. Ujawnia się w niej po co przyszedł na świat. Był tutaj z misją, miał swój cel na tym świecie i wiedział dokąd zmierza. Również i my na przykładzie Chrystusa powinniśmy zdefiniować swój cel, nie można tylko mówić, że jest się chrześcijaninem, trzeba do czegoś dążyć, przez co będziemy uwielbiać naszego Boga. Jezus dokonał ogromnego dzieła w tym ziemskim życiu (werset 4), w 100 % wykonuje służbę dla Boga, spełnia Jego wolę i jest Mu całkowicie posłuszny.

Werset 8 doskonale podkreśla również, że Jezus i Bóg to jedno. Pan Jezus pragnie podobnej jedności wśród Bożych dzieci i prosi o to swojego Ojca. Jesteśmy różnymi osobami, ale jako wierzący mamy być blisko siebie jak rodzina, nawet jeśli się nie znamy, to zawsze mamy wspólny temat – naszego Boga i właśnie to powinno nas wyróżniać, aby inni również zobaczyli Bożą chwałę.

Jezus ujawnia się w postaci wspaniałego obrońcy swoich uczniów oraz nas, opowiada o tym, jak w niego uwierzyli i prosi za każdym, który poświęcił się Jego prawdzie. Prawda Bożego Słowa nie zawsze jednak będzie łączyć ludzi, może również dzielić nas z naszymi przyjaciółmi, znajomymi czy rodziną, ponieważ pójście za prawdą Chrystusa oznacza wiele wyrzeczeń, a my trzymając się tego, co mówi Biblia, nie możemy iść na kompromis z tym światem. Jak mówi werset 16: tak samo jak Pan Jezus nie jesteśmy ze świata, jednak On chce aby Jego dzieci pozostały na Ziemi, mimo, że świat nas znienawidzi, bo nasza prawdziwa ojczyzna jest gdzie indziej, jednak naszym zadaniem jest pozostać. Jak mówi w wersecie 20 – „przez nasze słowo inni uwierzą”. Naszą misją jest głosić to, co mówił Jezus. Gdyby Boże dzieci zostały zabrane, chrześcijaństwo straciłoby znaczenie, bo na świecie nie byłoby żadnej „światłości”. Trzeba jednak pamiętać, że bycie chrześcijaninem nie jest pójściem na łatwiznę, ale mamy Boże zapewnienie, że będzie nas strzegł i zachowa od złego. Żyjemy na tym świecie, ale nie mamy być jego częścią!

ROZDZIAŁ 18

Nadchodzi moment pojmania Jezusa, który nadal jest całkowicie poddany woli swojego Ojca: „Czy nie mamy pić kielicha, który mi dał Ojciec?”. Gdy Judasz przychodzi z ogromną ilością ludzi, aby pojmać Bożego Syna, są pewni, że będzie się On przed nimi ukrywał, być może nawet uciekał lub walczył. Pan Jezus pokazuje jednak zupełnie inną postawę, od razu się im ujawnia i jest gotowy z nimi pójść. Werset 6 pokazuje ogrom Jego mocy, ponieważ ani On ani Jego uczniowie nie mieli żadnej broni, a mimo to, ludzie padli przed Nim na ziemię i bali się Go. Jak widać Chrystus miał moc ich pokonać, czynił jednak to, czego chciał Bóg. Nie troszczył się o siebie, ciągle myślał przede wszystkim o swoich uczniach, dlatego prosi o ich wypuszczenie, aby nie stała im się krzywda. Jak wszyscy wiemy Pan Jezus był niewinny i nienaganny, dlatego przed Radą Najwyższą nie ma się z czego tłumaczyć, bo nie zrobił nic złego, złożył więc tam tylko świadectwo o sobie i swojej nauce. Piotr przebywając z tymi, którzy pojmali Jezusa nie przyznał się do swojego Mistrza, nie było to właściwe postępowanie, jednak nie mamy prawa go osądzać. Nie wiemy jak sami zachowalibyśmy się w takiej sytuacji, gdyż nawet w naszym dzisiejszym życiu bardzo często wybieramy rzeczy z tego świata, znieważając naszego Pana. Musimy więc uważać, czy naprawdę trzymamy się Jezusa i nie bratamy z tym światem.

Postawa Żydów po przyprowadzeniu Jezusa przed Piłata przedstawia ich hipokryzję. Z jednej strony chcieli spełniać uczynki swojej wiary, jednak nie rozpoznali Bożego Syna i  tak naprawdę robili coś zupełnie odwrotnego. Upamiętniają to, co zrobił dla nich Bóg, a mimo to, chcą dokonać okropnej zbrodni zabijając niewinnego człowieka (Jezusa). Sami nie wiedzieli dlaczego Go wydali, ale w ich sercach działał szatan, pałali do Niego nienawiścią, chociaż widzieli wcześniej cuda jakie dokonywał. Wybierając uwolnienie prawdziwego złoczyńcy – Barabasza, bardzo tanio sprzedali samych siebie. Jak często również i my cechujemy się podobną postawą i zamieniamy Boga na niewłaściwe rzeczy…

Jezus dobrowolnie zgodził się na śmierć i to właśnie On był uosobieniem prawdy, o którą pytał Piłat, a my jako wierzący mamy w tej prawdzie żyć (werset 37).

ROZDZIAŁ 19:1-22

Ukazuje nam się obraz wyszydzania i wyśmiewania naszego Pana. Zakładając Jezusowi koronę cierniową i płaszcz żołnierze chcieli Go tylko upokorzyć. Jednak Jezus Chrystus naprawdę był i ciągle jest Królem! I to nie tylko Królem Żydów, ale wszystkich nas!  Pan Jezus w milczeniu i pokorze znosił obelgi, a nawet wymierzane mu policzki. Udzielił nam w ten sposób lekcję prawdziwej pokory, uniżenia i miłości. Jak często my nie pozwalamy powiedzieć na siebie złego słowa, gdy stawiane są nam nawet drobne zarzuty od razu chcemy się bronić, a już na pewno nie milczeć. Jezus nie próbował jednak nic udowadniać, poddawał się temu i milczał. Na pewno był wtedy zasmucony, żołnierze sprawiali mu też fizyczny ból, jednak każdy z nas miał w tym swój udział, ponieważ to nasze grzechy doprowadziły do tego, że nasz Pan musiał to wszystko znosić.  Nawet teraz grzesząc sprawiamy naszemu Bogu cierpienie i smutek.

Ciekawa była wtedy także postawa Piłata, który jak sam mówił nie znalazł w Chrystusie żadnej winy.  Ze strachu ulegał jednak temu, co mówił tłum. Jeszcze większe przerażenie wzbudzało w nim to, że Jezus naprawdę był kimś wielkim, nie tylko Królem, ale i Bogiem. Manipulacja i namowy ze strony Żydów spowodowały, że nie śmiał im się sprzeciwić. Czy my w naszym życiu też nie mamy czasem sytuacji, że ulegamy innym, bojąc się ich reakcji, zamiast służyć Bogu i czynić to, czego On od nas oczekuje. Nie dajmy się gubić temu światu i ludziom, którzy nie poznali Pana.

Jezus został więc wydany na śmierć. Nie była to jednak szybka i bezbolesna śmierć. Śmierć krzyżowa była najgorszą z możliwych metod zabijania, Jezus, nasz Bóg, musiał umierać jak najgorszy złoczyńca. Nie otworzył jednak swoich ust, bo tak bardzo nas ukochał…

 

You may also like...