Ewangelia Św. Jana 19:23-21:25

Nasze kolejne rozważania dotyczyły ostatnich fragmentów ewangelii Jana (19:23 – 21:25), w których to ukazana została śmierć Pana Jezusa, Jego zmartwychwstanie oraz wydarzenia, które nastąpiły zaraz po zmartwychwstaniu.

Pierwszą naprawdę uderzającą i mocną rzeczą jest cierpienie Pana Jezusa. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo On cierpiał, abyśmy my mogli żyć. Żadnego bólu na świecie nie jesteśmy w stanie przyrównać do tego, przez który On przechodził. Był to ogromny ból cielesny, ale również duchowy. Żaden zwykły człowiek nie mógłby wziąć na siebie tak ogromnego cierpienia. Ale Pan Bóg dał swojego jedynego Syna, aby zmarł za nas. Bądźmy Mu za to wdzięczni i nie zapominajmy tej najwspanialszej ofiary i tego cudownego daru.

Niesamowite jest to, że nawet w tak strasznej i bolesnej chwili Pan Jezus nie myślał o sobie, lecz o innych. W wersetach 26 oraz 27 widzimy, że Pan Jezus przekazuje opiekę nad Marią Janowi (Maria pozostałaby sama, ponieważ jej mąż Józef zmarł wcześniej). Pamiętamy również, że łotrowi, który uwierzył w Pana Jezusa mówiąc „Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego” obiecał „Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”. (Ew. Łuk. 23:42-43)

Wypełnienie się Pism jest kolejną rzeczą, bardzo wyraźnie ukazaną w obecnie omawianym fragmencie Cichego Czasu:

– Psalm 22:19 „Między siebie dzielą szaty moje, i o suknię moją los rzucają” -> odniesienie do szaty Pana Jezusa, o którą żołnierze po Jego śmierci rzucali losy (Jana 19:24)

– szczegółowe proroctwa ok. 500 lat przed Chrystusem:

  1. „Nie zostawią z niej (Paschy) nic do rana, a kości z niej nie połamią. Obchodzić ją będą według wszystkich przepisów dotyczących Paschy.” 4 Moj. 9:12 -> odniesienie do Ew. Jana 19:33-36 („…Kość jego nie będzie złamana”)
  2. „Lecz na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalemu wyleję ducha łaski i błagania. Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim, jak gorzko biadają nad pierworodnym.” Zachariasza 12:10  -> odn. do Ew. Jana 19:37 („…Zobaczą, kogo przebodli”)

Następną ważną sprawą, jednocześnie bardzo smutną, jest unaoczniona, głęboka hipokryzja Żydów. Doprowadzili do ukrzyżowania Mesjasza (którego nie rozpoznali) i jeszcze zażądali zdjęcia ciała Pana Jezusa z krzyża, gdyż był sabat. Z jednej strony chcieli postępować według przepisów Zakonu, jaki został im nadany, z drugiej strony jednak, w najważniejszej sprawie okazali się bezmyślni i okrutni! Jak często my zachowujemy się podobnie? Często staramy się przestrzegać tego, co Bóg nam nakazuje, wypełniać Jego przykazania itd., ale tak naprawdę zapominamy o Nim samym, że to On jest najważniejszy.

W końcowych wersetach 19 rozdziału zauważamy, że Nikodem wraz z Jozefem przyszli, aby zaopiekować się ciałem Pana Jezusa. Nikodem przyniósł wonne maści dla Pana, ofiarował Jemu coś cennego. Czy my również dajemy Bogu, to co mamy najlepszego? Czy może oddajemy Mu rzeczy, które nam zbywają i nie mają dla nas żadnej wartości?

W rozdziale 20 również zauważyliśmy wiele interesujących kwestii. Pierwszą z nich jest to, że uczniowie Pana Jezusa nie pojęli tego, co ma nastąpić, tego że Pan Jezus musi umrzeć i powstać z martwych (w. 9 – „Albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, że musi powstać z martwych”). Byli załamani po śmierci swojego Pana, możemy odnieść wrażenie, że nie dotarło do nich to, że On zmartwychwstanie. Musimy pamiętać, tak samo jak my, byli oni zwykłymi ludźmi, patrzyli więc na Pana Jezusa z ludzkiej perspektywy i mogli nie rozumieć wielu rzeczy, tak jak i teraz dla nas może coś jest niezrozumiałe.

Drugą rzeczą jest miłość Pana Jezusa do swoich uczniów. W wersecie 17 nazwał ich swoimi braćmi, gdy kazał Marii opowiedzieć im o swoim zmartwychwstaniu. Wskazuje to na to, że Pan Jezus miał bardzo bliską więź ze swoimi uczniami. Tak samo dzisiaj, On chce mieć z nami bliską relację, ponieważ kocha nas miłością doskonałą i pragnie od nas tego samego, abyśmy my również pokochali Jego całym sercem. Tylko czy my również chcemy tego samego? Jeżeli mamy z Nim relację, to jak ona wygląda? Czy możemy powiedzieć, że jesteśmy naprawdę z Nim blisko?

Kolejną sprawą jest to, że Pan Jezus jest z nami w najtrudniejszych, najbardziej przygnębiających sytuacjach i to jest wspaniałe. Czytamy w wersecie 19, że uczniowie byli zebrani za zamkniętymi drzwiami z obawy przed Żydami. Na pewno czuli się smutni i zagubieni, gdyż ich Pan umarł. Zapewne niektórzy chcieli powrócić do dawnego życia, pewnie czuli też zniechęcenie. Jak już wcześniej wspomniałam, nie rozumieli oni, że ich Mistrz zmartwychwstanie! Mogli oni próbować dalej żyć o własnych siłach, ale ludzkie siły są naprawdę słabe. Bez Bożej pomocy jesteśmy zgubieni. I właśnie w tym momencie, gdy siedzieli przygnębieni i mieli dość, On stanął pomiędzy nimi, ukazawszy im ręce i bok. Jak wielka musiała być ich radość! Jednak nie wszyscy uczniowie Pana byli obecni przy Jego pojawieniu się. Nie było z nimi Tomasza. On nie uwierzył w cudowną wiadomość jaką przekazali mu pozostali uczniowie. Chciał ujrzeć na własne oczy ślady po gwoździach na rękach Pana oraz Jego przebity bok. Po ośmiu dniach było to możliwe, gdy Pan Jezus po raz drugi ukazał się uczniom. Wiedział oczywiście o postawie Tomasza i natychmiast pozwolił mu na zobaczenie ran oraz dotknięcie Go. Wtedy Tomasz uwierzył. Jak często jest tak, że zanim czegoś nie ujrzymy, to nie chcemy w to uwierzyć? Wielu ludzi chce zobaczyć Boga, jakiś cud, który potwierdziłby Jego istnienie. Twierdzą, że wtedy by uwierzyli. Jednak w Ewangelii Łukasza w rozdziale 16 wersecie 31 napisane jest, że „choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą”. Pan Jezus rzekł „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (w.29) . Powinniśmy wierzyć i ufać Bogu nawet wtedy, gdy Go nie widzimy, nie czujemy Jego obecności. Bo On zawsze jest z nami!

Zauważyliśmy również, że mimo tego, że Tomasz wątpił i nie uwierzył w zmartwychwstanie Pana Jezusa, to On nie skarcił go, ale w miłości i cierpliwości pokazał mu, że to On. Dlatego możemy mieć tę pewność, że nawet gdy zdarzy nam się zwątpić, zbłądzić, to On nas nigdy nie odtrąci.

Rozdział 20 zamyka kluczowy dla nas werset 31, w którym to znajdują się 2 ważne kwestie. Pierwszą z nich jest to, że Pismo Święte, Ewangelia Pana Jezusa jest jedyną potrzebną rzeczą do tego, aby poznać Pana Jezusa i przyjąć Go jako osobistego Zbawiciela. Nie potrzeba niczego więcej! Celem Ewangelii jest to, aby człowiek przyjął Pana Jezusa i „abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego”. Drugą sprawą jest to, że każdy ewangelista opisywał Pana Jezusa oraz Jego dzieje w odmienny sposób. (jako człowieka, jako Syna Bożego itp.), lecz to apostoł Jan najdobitniej opisuje Go jako Zbawiciela ludzi.

Ostatni rozdział ewangelii Jana również przynosi nam wiele cennych informacji. Pan Jezus ukazuje się swoim uczniom po raz trzeci po swoim zmartwychwstaniu. Okoliczności tego spotkania są takie same, jak przy pierwszym spotkaniu Jezusa, gdy powołał ich rybakami ludzi (oni również łowili wtedy ryby). Czytamy też, że gdy zarzucili sieci, nie udało im się niczego złowić. Jednak, gdy Pan Jezus pojawił się na brzegu, zapytał ich o coś do jedzenia zwracając się do nich „Dzieci!”. Po raz kolejny widzimy tutaj Bożą miłość i troskę. Oni jednak nie mieli niczego, Pan natomiast kazał im zarzucić sieci jeszcze raz. Uczynili to bez wahania. I, gdy tak uczynili nie mogli wyciągnąć sieci od nadmiaru ryb! Widzimy tu ogromną moc Boga nad siłami przyrody. Wówczas rozpoznali Go i Szymon natychmiast przepasał się szatą i wskoczył w morze (oznacza to, że szanował Pana, my również przychodząc do Boga czy idąc na nabożeństwo powinniśmy zwracać uwagę na nasz ubiór). Jego spontaniczna reakcja wskazuje na jego ogromną miłość do Pana. Być może również miał wyrzuty sumienia po tym, jak trzykrotnie się Go zaparł.

Kolejną rzeczą, która nam się nasunęła jest to, że wtedy uczniów Pana Jezusa było tylko (albo AŻ) dwunastu, teraz jednak jest ich o wiele, wiele więcej. Musimy jednak pamiętać, że nie wszyscy ludzie, uważający się za Boże dzieci tak naprawdę nimi są. Tylko Pan Bóg zna ludzkie serca i motywacje jaki nimi kierują w służbie dla Niego.

W ostatnich słowach do Piotra Pan Jezus pyta go trzykrotnie (tyle razy ile ten się Go zaparł) czy Piotr Go miłuje. Pierwsze dwa razy to pytanie o miłowanie „agape” (czyli miłością bezinteresowną), za trzecim razem użyte jest słowo „fileo”, co oznacza miłość przyjacielską. Piotr na wszystkie 3 pytania odpowiada słowem „fileo”. Ważną i piękną rzeczą jest to, że Pan Jezus nie wyrzucał Piotrowi tego, że się Go zaparł. Podszedł do niego z miłością. Piotr po zaparciu się zmienił się, szedł za Bogiem, nie wątpił, oddał się całkowicie w służbę dla Boga. Piotr był urodzonym liderem, za którym podążali ludzie, Pan Bóg użył tego i powiedział mu „Paś owieczki moje”. Widzimy, że Piotr był naprawdę wielkim ojcem kościoła i wspaniałym przywódcą.

Rzeczą, która zwróciła naszą uwagę w końcowych fragmentach tej ewangelii jest to, że Pan ma dla każdego inną drogę, nie powinniśmy porównywać się do innych, ponieważ wzrost duchowy niektórych wierzących jest szybszy, innych wolniejszy (co nie oznacza, że ci, którzy rozwijają się wolniej są gorsi, myślę, że po prostu niektórzy potrzebują więcej czasu, nabrania większego doświadczenia i zrozumienia danej kwestii od Boga). Dlatego nie powinniśmy, a wręcz nie możemy się zniechęcać, że nam idzie gorzej, ale mamy widzieć w tym zachętę. Mamy wytrwale iść za Bogiem, nieważne co by się nie działo wokół nas (w. 22), nie powinniśmy patrzeć na innych ludzi i opierać się na nich, ale mamy kroczyć Bożą drogą, ponieważ gdy będziemy ufać ludziom, często będziemy rozczarowani i zniechęceni.

Ostatnią rzeczą jest wezwanie, które pojawiło się w końcowych fragmencie ewangelii Jana oraz na jej początku. Trzy słowa „Pójdź/chodź za mną!”. Jakże one są ważne! Takie samo wezwanie co do Piotra dotyczy się każdego z nas – kiedy decydujemy się zaufać Bogu jako Zbawicielowi, powinniśmy podporządkować całe swoje życie Jemu. Czy już zaufałeś/łaś Jemu? Jeśli nie, ZRÓB TO DZIŚ! NIE CZEKAJ!

You may also like...